poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Benoa

Co dwa tygodnie w sobotę rano, płynie z Bali do Labuan Bajo duży prom pasażerski Tilongkabila, w skrócie Tilong. Po drodze zawija do Lembar na Lomboku i Bimy na Sumbawie. A po Labuan Bajo płynie do Makasar na Sulawesi a potem okrąża całą tę wielką wyspę i dociera do północnych granic Indonezji.

Ale dla nas jest użyteczny na trasie do Labuan Bajo. Kiedy potrzebujemy szybko wysłać coś większego to sprawdzony sposób, dotrze do Labuan Bajo w niedzielę wieczorem. I w ten piątek po południu (bo Tilong przypływa z odwrotnej trasy właśnie w piątek) miałam samochód wyładowany rzeczami do wysłania na łodzie. Ale w porcie Benoa byłam za wcześnie. Rezultatem tego był spacer wzdłuż nadbrzeża, gdzie cumują drewniane kutry rybackie. Jest ich cała masa, cumują jedne przy drugich. Często malowane, z ciekawymi detalami (lampy chciałabym zdobyć i użyc w domu). Powiewają nad nimi obszarpane przez wiatry flagi – kutry te pływają w silnym wietrze po wielkich falach, z daleka od lądu, docierają do Filipin i Wietnamu. Wśród ryb zapewne robią czystkę, teraz odpoczywają.


O zachodzie słońca nie było ruchu.  Paru chłopaczków, nastolatków z kutrów, gadało na nadbrzeżu lub bawiło się komórkami. Na jednej łodzi był pies, ciekawe czy opływa z nią wszystkie morza Indonezji. Poza tym spokój i cisza.
























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz